Przy kominku z Tichauerem

25.01.2018 r.
Gwar rozmów, zapach śródziemnomorskiej kuchni i delikatne brzdęknięcia kieliszków. Uśmiechy na twarzach gości i witającego nas w progu Ricardo. Trafiliśmy dobrze – Al Caminetto.

Riccardo pochodzi z Lido, to niewielka wyspa leżąca nieopodal Wenecji, która słynie z międzynarodowego festiwalu filmowego. Na ulicach Lido można przypadkowo trafić na aktorów znanych z pierwszych stron gazet. Nieprzypadkowo trafiali jednak oni jako pasażerowie, pod opiekę najlepszego szofera w miasteczku. Cenili sobie najwyższą jakość obsługi.

Każda historia, która ma szczęśliwe zakończenie, to jednak opowieść, która zaczyna się kiedy bohater staje przed wyzwaniem. Ponad dziesięć lat temu Riccardo został bez pracy, pieniędzy i pomysłu na to co ma dalej robić w Polsce. Mieszkał wtedy w Czechowicach-Dziedzicach. Trafił wtedy na Diega, który zatrudnił go w nowopowstającej restauracji przy ul. Piłsudzkiego, w Bielsku-Białej.  Zbliżało się otwarcie, a Riccardo został szefem restauracji, jednak po roku razem z obecnym wspólnikiem podjęli decyzję o otworzeniu czegoś własnego. Diego również jest Włochem, pochodzi z Turynu. Dzięki determinacji i miłości do włoskiej kuchni powstała restauracja przy ul. Kryształowej. Budowanie marki Al Caminetto ( w tłumaczeniu „Przy kominku”) trwało siedem lat. Na początku było bardzo ciężko, jednak krok po kroku zbliżali się do nowego rozdziału w tej historii – przeprowadzki na bielską starówkę.

– Mieliśmy już sporo stałych klientów. Jednak stary lokal to była bardziej trattoria niż elegancka restauracja. Nie było to miejsce na firmowe spotkania, w przeciwieństwie do naszego nowego lokalu. Finalnie okazało się, że trafiliśmy w dziesiątkę. – tak trudną decyzję o przeprowadzce wspomina Riccardo, który sam przyznaje, że bardzo mocno przywiązuje się do miejsc i ludzi.

Przywiązanie do tradycji pozwoliło na stworzenie różnorodnego menu, w którym królują świeże owoce morza, włoskie makarony i soczyste mięsa. Dzięki konsekwencji w trzymaniu się obranego kursu i korzystaniu z produktów najwyższej jakości Al Caminetto to jedna z nielicznych, oryginalnie włoskich restauracji na południu Polski. Właściciele podkreślają, że najważniejsza jest autentyczność.

– Nie wyobrażamy sobie, żeby włoskie ciasto wyrabiać z polskiej mąki, a pizzę podawać z mozzarellą, która nie jest oryginalna. Nawet owoce i warzywa sprowadzamy z Włoch. No może poza marchewką, ale jej używamy głównie do zup. – ze śmiechem o filozofii Al Caminetto opowiada właściciel dodając, że jedyny element, którego nie można było przenieść na polski grunt to obsługa.

- W Polsce, a w szczególności w Bielsku-Białej nasi goście oczekują doskonałości. Dlatego jestem obecny na sali praktycznie cały czas. Staram się reagować na najdrobniejsze uwagi. Jeżeli goście czekają zbyt długo na zamówienie, to nie płacą, bo to był nasz błąd, a za mój błąd płacę ja. Jednak wiem, że wrócą, bo im bardzo smakowało i następną kolację stawiają oni  – z uśmiechem, o podejściu do obsługi klienta opowiada Ricardo, dodając, że każdy klient musi czuć się wyjątkowo.

Wyjątkowość to nie tylko unikalne menu i szacunek dla klienta, to filozofia, która przyświeca właścicielom Al Caminetto na każdym etapie tworzenia tego miejsca. Dlatego Riccardo bardzo uważnie dobiera partnerów, z którymi decyduje się na współpracę, stąd też wybór padł właśnie na Tichauera. To nie był prosty proces, wspomina Riccardo.
 
- Nie chcieliśmy mieć piwa koncernowego. Zależało nam na piwie najwyższej jakości, aby było wyjątkowe i autentyczne. Byliśmy w Browarze Obywatelskim w Tychach kilkukrotnie. Mieliśmy okazję poczuć atmosferę tego miejsca. Zostaliśmy zaproszeni na degustację i naprawdę Tichauer bardzo nam zasmakował. Poza tym filozofia wyznawana przez ludzi, którzy tworzą tę markę, była bardzo bliska mojemu podejściu do gastronomii. Czułem, że ludzie, z którymi rozmawiam przede wszystkim chcieli, żebym sam przekonał się, że piwo, które proponują jest po prostu przepyszne. Nie sprzedawali mi produktu, a częstowali mnie owocem ciężkiej pracy i radości, z tego co udało im się osiągnąć. – podkreśla włoski restaurator.

Tichauer to nie jest piwo dostępne w każdym barze, w każdej knajpie. Dedykowane jest wyjątkowym miejscom, którym nadaje status ambasadora marki. Respektowanie reguł i zachowanie sekretów dawnych mistrzów – pracowników Bürgerlieche Brauerei Tichau  czyli Browaru Obywatelskiego w Tychach to zasady, które rządzą warzeniem jasnego i ciemnego Tichauera.

 
- Tichauer to przede wszystkim nietuzinkowy smak, dla wyjątkowych lokali. Dlatego bardzo cieszy nas reakcja gości restauracji na tę zmianę. Wcześniej serwowaliśmy jedno z piw koncernowych i różnica jaką zauważamy w popularności Tichauera jest kolosalna. Potwierdza się reguła, że wysoka jakość trafia do ludzi, którzy sobie ją cenią, a takie osoby głównie odwiedzają Al Caminetto – stwierdza Ricardo.

Autentyczne miejsca przyciągają, przede wszystkim szczerością, której nie da się podrobić. Ricardo wielokrotnie podkreśla, że restauracja dla niego pierwszy dom. Spędza tutaj większość swojego życia, a mieszkanie w większej mierze staje się sypialnią. I tylko w ten sposób można stworzyć restaurację, w której niezmiennie, od dziesięciu lat dostrzega te same, zadowolone twarze. Ludzie którzy wracają, to klucz do sukcesu. Wracają aby na chwilę poczuć się wyjątkowo i przenieść w świat, który dla nich stworzyłeś, z dbałością o każdy szczegół. Dlatego warto wracać, dlatego Tichauer i Al Caminetto. Dlatego od przekroczenia progu Al Caminetto wiesz, że dobrze trafiłeś. 
 
Michał Wiechoczek
Redakcja Browaru Obywatelskiego