Diabeł tkwi w czarnym menu

12.02.2018 r.
Marzenia są po to, by je realizować — zwłaszcza jeśli dotyczą śniadania po 14:00. Filozofia nieustannego zaskakiwania gości, zwabiła redakcję Browaru Obywatelskiego do Bistra EMCEK w Katowicach, a śniadaniowa niespodzianka była tylko początkiem kulinarnego szaleństwa.

Właściciele Bistra EMCEK otworzyli swoje podwoje w listopadzie 2017 i od tego czasu zdążyli już sporo namieszać na katowickim rynku gastronomicznym. Projekt jest autorskim pomysłem Agaty Januszek, Filipa Marony oraz Pani Beaty Marony. Spontaniczna inicjatywa przekuta została w czyn i Pani Agata rozpoczęła rozmowy z operatorami Międzynarodowego Centrum Kongresowego w Katowicach (którzy szukali ciekawego najemcy) na temat lokalizacji bistro właśnie na tym terenie. Choć pod uwagę brane były różne lokalizacje, ostatecznie wybrana została jedna z nich i tak powstało to miejsce!
 
Pierwsze, co uderza po wejściu do bistra to pełen kontrastów klimat wnętrza. Nowoczesna stylistyka, industrialne klimaty, a jednocześnie ciepło i domowy klimat. Po zajęciu miejsca przy drewnianym stoliku, od razu dostrzegamy nieprzypadkowe detale. Surowa stylistyka Międzynarodowego Centrum Kongresowego przełamana została zielenią, ziołami w doniczkach, kolorowymi dodatkami oraz przede wszystkim wyśmienitymi wypiekami, które wabią wzrok zza przeszklonych witryn przy barze.
 
- Zależało nam, żeby wystrój splatał ze sobą industrialny klimat regionu, nowoczesność obiektu, w którym się znajdujemy oraz dawał odczucie domowego ciepła. Bo najważniejsze jest to, aby nasi goście czuli się w tym miejscu jak u siebie – o pomyśle, który przyświeca twórcom bistro opowiada właścicielka, Agata Januszek.

Diabeł (albo sukces) tkwi w szczegółach. W przypadku bistro EMCEK będzie to raczej śląski diaboł, który mógł maczać palce w czarnym jak węgiel menu. Tajemnicza propozycja okrytego mrokiem menu to flagowa pozycja w ofercie bistro i oczywiście hit katowickiej sceny gastronomicznej. Menu przede wszystkim przyciąga wzrok, ale dla tych, którzy dali się zwieść na pokuszenie czarnym burgerom lub ciemnemu jak smoła tagliatelle z łososiem, jest szansa na rozgrzeszenie: delikatna i idealnie wysmażona wątróbka. Czy można chcieć czegoś więcej?

Odpowiedź wydaje się oczywista — śniadania o każdej porze dnia! W EMCEK-u zawsze jest pora na śniadanie — nawet dla największych śpiochów w Katowicach. Zawsze świeże, bo wypiekane na miejscu bagietki lub Szakszuka - zaskakującą mieszaniną przypraw (wśród których dominuje aromatyczna kolendra), pomidorów i jaj sadzonych potrawa pochodząca z Tunezji. Śniadania bez limitu godzinowego to pomysł córki Pani Agaty, która jako studentka miała okazję budzić się w porach lunchowych i dla której poszukiwania lokalu serwującego śniadanie po godzinie 12.00 okazywały się wyzwaniem przekraczającym możliwości zwykłego człowieka, a tym bardziej umęczonego i zatroskanego studenta.

Kuchnia to serce Bistra EMCEK. Dlatego rozmowa z właścicielami orbituje wokół jedzenia. Podniebienie kuszą nie tylko wypełnione soczystymi lunchami opowieści, ale również pachnące potrawy, które co jakiś czas pojawiają się na naszym stole. Po bagietce z kurczakiem i jajecznicy ze szczypiorkiem czas rozruszać ślinianki i skosztować polecanej wcześniej wątróbki. Danie teoretycznie proste i niezbyt wymagające. Nic bardziej mylnego, ponieważ wydobycie aksamitnie gorzkawego smaku z kruchej wątróbki to sztuka, która udaje się nielicznym. Szef kuchni EMCEK-u nie zawodzi i tym razem. Swoboda, z jaką poruszają się kucharze w różnorodnych opowieściach kulinarnych jest wyraźnie odczuwalna w codziennie zmienianym menu lunchowym.

- Gastronomia to przede wszystkim wyzwania. Poza codzienną walką o najwyższą jakość dań, które wychodzą z kuchni, to również spojrzenie na lokal z szerszej perspektywy. Dlatego wiążemy się tylko z dostawcami z naszego regionu oraz mocnymi brandami. Nie ukrywam, że decyzja o rozpoczęciu współpracy z Tichauerem, to konsekwencja filozofii, jaka przyświeca nam od początku tworzenia EMCEK-u. Lokalne ikony smaku i autentyczne inicjatywy zawsze znajdują i miejsce w naszym lokalu i uznanie wśród naszych gości, tym bardziej, jeżeli nazywają się Tichauer Lager i Dark – ze śmiechem o nowościach na kranach EMCEK-u mówi Filip Marona.

Rodzinna atmosfera, stylowe, wypełnione ciepłem wnętrza oraz festiwal zaskoczeń to elementy, które stwarzają pełną gwaru, a jednak zachowującą kameralną intymność restaurację. Dzięki wyzwaniom, jakie stawia przed właścicielami lokalu obsługa eventów odbywających się w Spodku i MCK, nie mogą oni mówić o braku mocnych wrażeń. Mimo stosunkowo niewielkiego stażu na gastromapie Katowic, Bistro EMCEK zyskało sobie uznanie osób, dla których najważniejsze są nietuzinkowe smaki i szczera radość wynikająca z dzielenia się tym, co w tym miejscu najlepsze: pasją.
 
Łukasz Gamrot
Redakcja Browaru Obywatelskiego